Nieudany prezent dla żony

Zbliżała się rocznica naszego ślubu i jak zwykle miałem problem, co takiego mógłbym kupić mojej żonie, żeby tym razem nie mówiła mi, że ani trochę jej nie znam i że już mi przestało na niej zależeć, bo nie staram się odkrywać jej potrzeb. Głowiłem się nad tym już od dłuższego czasu, gdyż jak zwykle zapomniałem zwracać uwagę na to, co moja żona mówi. Jedynie w ten sposób mogłem się dowiedzieć, o czym marzyła. Nie mieliśmy dzieci, więc nie miałem kogo zapytać o radę. Pewnego dnia zobaczyłem, jak moja żona przegląda jakieś czasopisma i jak zachwyca się nad jakąś bielizną. I wtedy to właśnie wpadłem na idealny prezent dla żony. Następnego dnia poszedłem do tutejszego dużego sklepu z bielizną i od razu zacząłem się rozglądać za czymś dla mojej żony. Na szczęście z pomocą przyszła mi miła ekspedientka i udało nam się coś ładnego wybrać, ale niestety nie znałem rozmiaru mojej żony. Musiałem w tej sytuacji na oko wybrać jakiś rozmiar, bo nie było już czasu na to, żeby potajemnie sprawdzić jej rozmiar w domu. Miałem jednak nadzieję, że dobrze trafiłem i że tym razem mój prezent dla żony zrobi furorę. Gdy go jej wręczyłem, na pierwszy rzut oka wydawała się być mile zaskoczona. Niestety po przymiarce dostało mi się. Tym razem zostałem oskarżony o to, że nawet nie znam rozmiaru własnej żony. Na drugi dzień musiałem iść do sklepu i wymienić bieliznę na inny rozmiar.